Bellitkaa Blog

Uroda

Australijczyk mył mi włosy czyli Aussie Aussome Volume Shampoo

05/09/2013, Bellitkaa, 13 komentarzy
Kosmetyki Aussie znam od kilku lat, kiedy to natknęłam się na nie w angielskiej drogerii. Kojarzyłam je jedynie z jakichś pojedynczych opinii angielskich youtuberek, u nas tego jeszcze nie było. Pamiętam, że za pierwszym razem trafiła do mnie najbardziej znana maseczka do włosów, ta trzyminutówka, która okazała się i moim hitem. Regularnie do niej co roku wracałam, ale tym razem postanowiłam, że kupię sobie też szampon. I tak w moje ręce trafił Aussie Aussome Volume Shampoo.
DSC_0017 DSC_0019 DSC_0021 DSC_0022

Ten szampon skierowany jest do włosów, które potrzebują nieco lekkości i świeżości. Optycznie ma zagęszczać i unosić od nasady, by sprawiały wrażenie większej objętości. Jak to się ma w rzeczywistości? Ano tak, jak z każdym innym tego typu szamponem. Nie ma co liczyć na cud, bo choć faktycznie początkowo troszkę unosi włosy, tak one sobie szybko opadają. Bez dodatkowej stylizacji się nie obejdzie. Ja mam włosów dosyć dużo i są one ciężkie, ale przy cieniutkich włosach to myślę, że niestety też nie będzie efektu WOW. Muszę tutaj jednak pochwalić za świetne oczyszczanie, które odbywa się bez skrzypienia i nadmiernego plątania włosów. Znajdziemy w składzie zarówno SLSy jak i parabeny, więc nie każdej się to spodoba. Sam szampon ma słodki, jak dla mnie cukierkowy zapach za co nawet go lubię. Jest wydajny i bardzo łatwo się pieni wytwarzając duże ilości bielutkiej piany. Spisuje się całkiem nieźle, ale nie ma co pokładać w nim jakichś ogromnych nadziei co do dodatkowej objętości włosów. Można traktować go jako wspomagacz i taką bazę pod kolejny krok stylizacji. Kosztuje w UK około 4,5 funta, można kupić na promocji 3 produkty za 10 funtów, a w Polsce pewno wydać na niego trzeba z 25zł.
Ja raczej do niego nie wrócę, bo za takie pieniądze jakie trzeba na niego wydać to mam z dwie butelki innych szamponów o podobnych właściwościach i składzie.

  • Też mam produkty Aussie. Kocham je za zapach, ale przez naładowanie silikonami tracą wiele klientek ;] Są drogie w dodatku ;/

    • No właśnie, drogie a składowo nie za ciekawe. W tej cenie jest sporo lepszych szamponów.

  • widziałam je chyba w Rossie, muszę spojrzeć na tą serię, objętości moim włosom trzeba :D

  • Mnie tam SLSy krzywdy nie robią i nie przeszkadzają mi w składzie. Z tego co piszesz, to rzeczywiście szkoda wydawać na niego kasę, skoro z te pieniądze można mieć 2 szampony, czasem nawet lepszej jakości.

    • No tak, bo on nie jest jakimś ósmym cudem świata. Ot, dobrze myjący i ładnie pachnący szampon za 25zł ;)

  • jakoś tak nie ciągnie mnie do tej marki ;)

  • kiedy się zaczął boom na te szampony, oczywiście chciejstwo włączone na pełnych obrotach :) ale po przeczytaniu składów i kilku opinii zachwyt opadł i zostałam przy swojej, w miarę sprawdzonej pielęgnacji. naturalny szampon bez sls, podobnie odżywki – ewentualnie jakieś silikonowe od czasu do czasu. taki plan pielęgnacyjny najlepiej się u mnie sprawdza :) może kiedyś spróbuję te odżywki 3-minutowej, kiedy zimą moje włosy będą w gorszej kondycji.
    pozdrawiam, A

  • mam próbkę z GlossyBox, ale jeszcze nie zdążyłam wyprobować…

    pozdrawiam serdecznie
    MArcelka Fashion

    :)

  • Zauważyłam że Aussie tak naprawdę zbiera średnie recenzje.. Im więcej o nim czytam tym mniej mam ochotę go wypróbować.

  • słyszałam o tych kosmetykach wiele ale mm raczej nie są one jakoś specjalnie dobre ;P

  • jakoś mnie nie kusi ta marka, wolę za tą cenę kupić jakiś rosyjski kosmetyk do włosów, bo przynajmniej mają ładne składy :)

  • Trzyminutówkę Aussie uwielbiam, natomiast szampony mnie jakoś nie kuszą :P

  • Jakoś cena mnie odstrasza. Dla mnie do tej pory najlepszym szamponem jest Barwa za 3 zł. Czyli można sobie przeliczyć na butelki :) Ostatnio sprawdzam czy w szamponie są silikony, bo jednak moje włosy za dużo ich nie lubią. ALbo w szamponie albo w odżywce.

Back to top