Bellitkaa Blog

Lifestyle

Czas dla siebie moim okiem

13/12/2014, Bellitkaa, 0 Comments

Czas dla siebie – jak go spędzam, ile go mam? Na to pytanie nie ma jednoznacznych odpowiedzi, ale są pewne schematy, które powtarzam. Jeśli ciekawi Cię, co robię kiedy nie pracuję i się nie uczę to zapraszam do dalszego czytania. Może akurat coś zgapisz? Kto wie ;)

Książka zawsze spoko.

Lubię czytać i czytam sporo, odkąd tylko znalazłam się na studiach. Pod ich koniec wpadłam w wir kupowania co rusz nowych książek, a później pojawił się Kindle. Świetny gadżet ułatwiający życie takim osobom jak ja. Czasem potrafię spędzić cały wieczór pod kocem w kratę, z kubkiem w ręku i jakąś nową książką. Nie powiem, co lubię czytać, bo mało jest półek w księgarni, które omijam.

Ostatnio jednak to właśnie od czytania uciekam i mój czas wolny jest oddechem od kolejnych przyswojonych (bądź i nie) zdań. Nie zmienia to faktu, że książek „do czytania” przybywa i tak tylko czekają, aż sytuacja się uspokoi i zacznę spoglądać w ich stronę.

Luźne gatki.

Podczas „nicnierobienia” nie trzeba mi tak naprawdę wiele do szczęścia. Kocham swoje słodkie piżamy i mogę całymi dniami w nich siedzieć. A kiedy nie mam ochoty na słodkie serduszka i skarpetki w kotki to chętnie zakładam koszulki mojego Narzeczonego – i nawet kiedy go nie ma, czuję jakby był tuż obok. Jakoś tak bezpieczniej.

Mazidła, mazidła, a potem wchodzi listonosz i ma Cię za wariatkę.

Nie ma się co dziwić, że kurierzy są nieraz sfrustrowani, kiedy co rusz muszą oglądać kobiety w maseczkach z jakimiś ręcznikami na głowie. Pod ręcznikiem najczęściej znajduje się super-duper nowy hit internetu, który kosztuje grosze i zabójczo działa, a na twarzy maseczka z jajka czy banana. No nie ma się chłopu co dziwić, że nawet podpisu nie chce.

Piwerko i czekolada dobre na wszystko. Nie pyta, tylko kocha.

Kiedy już wieczór się zbliży to można sobie pozwolić na lampkę wina. Albo dwie. Albo jakiś słodki cydr. O tak. To wszystko musi być w towarzystwie czekolady, bo przecież jak inaczej?

ManiCURE, pediCURE.

Dobra, skoro się chce być ładnym – a się chce – to trzeba zadbać o te 20 paznokci. I chociaż ostatnio nie chce mi się ich malować to niesamowicie się cieszę, jak już ładnie wyglądają. Dlatego też chcąc nie chcąc siadam i maluję, a potem leżę i pachnę. No i jestem bezbronna.

Zapaszki, byle nie spod paszki.

Jak na blogerkę i miłośniczkę rzeczy pięknych przystało nie mogę nie wspomnieć o wszelkiego rodzaju świecach. Czy to będzie Yankee Candle, Busy Bee czy Kringle, a może zwykłe Ikeowskie podgrzewacze to warto mieć coś w zanadrzu, żeby sobie czasem wieczorową porą odpalić. Bo lakierki, piżama i nutella to nie wszystko.

Napisz coś, na- na- na- naaaaaapisz.

Część czasu przeznaczam na bloga i blogerów. Kiedy ja nie piszę, to nie znaczy, że mnie nie ma. Czasem potrzebuję też poczytać innych. Obserwuję sobie po cichutku blogi, dzięki którym moja zakupowa lista nie ma końca. Mój ukochany jednak pogania mnie i pilnuje z pisaniem. Bo wiecie jak jest, czasem się nie chce, czasem nie ma pomysłu, a innym razem wrażenie, że „to wszystko już było” nie daje o sobie zapomnieć. Nie mniej, piszę i mam zamiar pisać, mniej czy więcej, ale jest to jedna z fajniejszych metod na spędzanie czasu wolnego.

Gotowańsko!

Jedzenie, jedzenie, omnomnom. Chyba każdy lubi, jak ma coś dobrego do spałaszowania. Ja od restauracji wolę coś ugotować, przyrządzić, upiec – wolna wola! Byleby smaczne, a nie skomplikowane i już jestem zadowolona. Jednak musi być ktoś do towarzystwa, bo gotowanie dla siebie samej nie sprawia mi żadnej, ale to żadnej przyjemności. Ostatnio zrobiłam sernik na zimno z truskawkami, wyszłam z domu dopiero jak się skończył :D

A może by ruszyć dupsko z fotela?

Tak naprawdę to swój czas wolny najchętniej spędzam aktywnie. Dlatego też kiedy tylko mogę to wyciągam Narzeczonego do kina, czy na spacer brzegiem morza (do którego mam 10 minut pieszo).  Czasem jest też tak, że sama idę sobie na siłownię, zahaczając o jakiś fitness, bo przecież nie ma nic lepszego niż dobrze przeprowadzona zumba. Jeśli mam luźniejszy weekend to nie stronię od wycieczek, bo zawsze po drodze do jakiegoś zamku trafią się inne atrakcje, plac zabaw nie jest tylko dla dzieci! A kiedy ja nie mam pomysłu to mój Narzeczony akurat jest typem, który sam chętnie idzie w stronę centrum handlowego, więc czasem zdarza się, że i tak spędzam czas. Choć przeważnie zamiast odpocząć – to wracam stamtąd mega zmęczona. W zimie jestem trochę leniuszkiem, dlatego wędrowanie po górach zostawiam na inne pory roku, po co marznąć? Chociaż nie powiem, na narty czy łyżwy to bym się wybrała!

Czas brum brum

Słowem – ważne, by umieć sobie wszystko zrównoważyć i spędzać swój czas tak, jak się lubi.

Back to top