Bellitkaa Blog

Lifestyle

HAPPY PLANNER? Pierwszy i ostatni raz. I’m not HAPPY.

10/06/2016, Bellitkaa, 37 komentarzy

Jesteśmy już w połowie roku 2016, ale zleciało! Myślę, że jest to najwyższy czas na podzielenie się z Wami moją opinią dotyczącą plannera, który towarzyszy mi podczas każdego dnia. Skuszona pięknymi zdjęciami na Instagramie postanowiłam kupić Happy Planner 2016 w wersji tygodniowej. Wydałam na niego 110 zł w przedsprzedaży, co i tak było ceną promocyjną. A czy jestem z niego zadowolona? O tym przeczytacie niżej.

Zdjęcia do tej recenzji zostały wykonane na początku stycznia, kiedy był jeszcze świeży i pachnący.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Wersji okładek na 2016 rok były 4, ale ja skusiłam się na kolorowe paski, które były jedyną opcją w 2015 roku. Do dzisiaj uważam, że to najpiękniejsza okładka. Niestety, po pół roku delikatnego obchodzenia się z kalendarzem mam dosyć mocno szarą oprawę, materiał lubi łapać brud z otoczenia. Kompletnie nie wiem jak mam to doczyścić, ale obawiam się, że do końca roku będzie mi go wstyd wyjąć z torebki.

Ponadto, jak możecie zauważyć na poniższym zdjęciu złote narożne okucia tylko w teorii wyglądają elegancko, bo w praktyce brzydko wystają poza oprawę i każdy narożnik żyje swoim życiem. Nic mi nie odpadło, ale ta nierówność haczy o wszystko.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Kolejnym i największym minusem jest bardzo słaby jakościowo papier. Przyjrzyjcie się na zdjęciu. Nawet nadruki z kolejnej strony przebijają, już nawet nie wspominając o tym, kiedy użyjemy długopisu. Cienkopisami do dzisiaj nie odważyłam się pisać po tych kartkach. Wielka szkoda, myślałam, że to właśnie papier gra w kalendarzu główną rolę. Okazuje się, że nie.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Happy Planner Tygodniowy 2016Jak możecie już zauważyć po samym spisie treści tego plannera, na wstępie mamy tutaj caaaaałą masę kolorowych kartek z pierdołami. Ja wiem, że to ma być motywujący planner, ale oszczędzając na jakości papieru po to, żeby wsadzić trochę kolorowych grafik?

Happy Planner Tygodniowy 2016

Happy Planner Tygodniowy 2016

Happy Planner Tygodniowy 2016

Happy Planner Tygodniowy 2016

Happy Planner Tygodniowy 2016

To właśnie tyle zajmują rzeczy różne zanim przechodzimy do właściwej części – czyli plannera. Uważam, że można było zrobić tego przez pół i naprawdę wszyscy byliby zadowoleni.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Na poniższym zdjęciu widać dokładnie okucia.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Happy Planner Tygodniowy 2016

Jego zdecydowanym plusem są natomiast trzy tasiemki, do których absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń. Po połowie roku wyglądają wciąż jak nowe.

Happy Planner Tygodniowy 2016

W tym momencie czas na krótką historię. Kupując Happy Planner istnieje możliwość dołączenia do super tajnej grupy na Facebook’u tylko dla klientek sklepu Madama – czyli tam, gdzie można owy planner kupić. I na poniższym zdjęciu widzicie, że piątek 8 stycznia oznaczony był jako Dzień Kobiecości. Co ciekawe, w niektórych plannerach ten dzień był 3 dni później, w poniedziałek. Szok, trochę głupio wyszło, jedne klientki miały dzień kobiecości w przed weekendem, inne po. Mi się akurat trafił przed ;)

Kolejną sprawą, która skutecznie podniosła ciśnienie klientkom był fakt, że plannery w przedsprzedaży różniły się od tych zakupionych później. Mimo, że byłam super klientką (kupującą planner w przedsprzedaży we wrześniu) to poczułam się oszukana, bo gdybym poczekała miesiąc-dwa to miałabym planner wzbogacony o kilka dodatkowych kartek. Trochę niefajnie. Ja nie robiłam afery, ale mówię Wam, na tej grupie się działo i było dość nieprzyjemnie. Autorkom współczuję, ale no ruch był trochę nierozważny.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Wracam do papieru, zobaczcie jak wcześniej zapisana strona mi przebija. A używam delikatnego długopisu i nie dociskam mocno.

Happy Planner Tygodniowy 2016

Kieszonkę na samym końcu dorobiłam sobie sama, bo niestety nie było. Konstrukcja bardzo prosta i czasem wadliwa, ale na moje potrzeby wystarcza. Ja sobie użyłam pięknego papieru w ptaszki, jest super!

Happy Planner Tygodniowy 2016

Jak możecie się domyślać – nie jestem zadowolona z zakupu. Uważam, że te 110 zł mogłam dużo lepiej spożytkować, ale człowiek mądry po szkodzie. Więcej się nie skuszę, nawet po obietnicach, że na przyszły rok będzie grubszy papier i kilka technicznych poprawek. Swojego plannera używam codziennie, jestem do niego już przyzwyczajona, ale w duchu nie mogę się doczekać, aż przyjdzie nowy rok i kupię sobie lepszy jakościowo planner. Nie jest warto inwestować w Happy Planner i tak jak wspomniałam w tytule, ja nie jestem z niego taka happy. Ktoś może zapytać czemu od razu go nie zwróciłam i tu odpowiedź jest prosta. Kupując w przedsprzedaży planner dotarł do mojego domu rodzinnego w Polsce początkiem października, a ja do ręki go wzięłam dopiero w grudniu będąc z wizytą na Święta Bożego Narodzenia. Żałowałam zakupu od razu, jednak było za późno na jakiekolwiek zwroty.

Jak wspomniałam, to mój pierwszy i ostatni raz z Happy Plannerem, ale chętnie za jakiś czas pooglądam zdjęcia plannerów na 2017 rok. Może Madama wyciągnie jakieś wnioski z poprzedniej edycji?


Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:
  • planner 2017
  • happy planner
  • happy planner 2017
  • happy planner 2017 blog
  • Nie jesteś pierwszą niezadowoloną klientką niestety… Sama się nie skusiłam na ten planner, bo bez „macania” nie chciałam się rozczarować. Powodzenia w poszukiwaniu tego idealnego ;)

    • Na pewno znajdę ten idealny, ale wiesz jak to jest. Czasem jak nawet masz coś fajnego to za chwilę zachce się zmian. No i tak wylądowałam z Happy Plannerem na 2016 rok. No nic, może 2017 przyniesie coś lepszego pod tym względem :)

      A Ty co w końcu teraz masz?

      • Będzie dobrze :)
        Ostatecznie skończyłam ze zwykłym kalendarzem, który świetnie sobie daje radę. Mógłby mieć tylko odrobinę więcej miejsca na zapiski i byłby idealny :)

        • Jeszcze kilka miesięcy i znowu będziemy szukać ;)

          • Monika

            Czytałam o perypetiach plannerowych ,zatem polecam te prawdziwe, amerykańskie The Happy Planner – http://www.lovemeparty.pl

  • Za 110 zł to rzeczywiście szału nie ma. Nie używam takich planerów, w pracy najlepiej spisuje się u mnie zwykły kalendarz książkowy z jednym dniem na jednej stronie.

    • Nie ma szału, wręcz bym powiedziała, że trochę oszukaństwo jak za taką kasę. Ja aż tyle miejsca na każdy dzień nie potrzebuję, albo inaczej: nigdy nie potrzebowałam. Teraz czasem mi brakuje, ale za to mam lekko w torebce jak kalendarz jest w miarę zgrabny :D

  • lukaszmakeup.blogspot.com

    Przydatna rzecz :) ale cena hmm

    • Cena ceną, ale jakość mierna jak za taką cenę ;/

  • Lady Chwila

    A miałam go kupować!! Ale jednak zdecydowałam się na klasyczny (i może trochę nudny) Moleskine i nie załuję :)

    • No co Ty, przecież Moleskine są super! Ja chciałam odmiany, koloru, żeby coś się działo – to mam hahaha ;)

  • Ja miałam ochotę kupić… ale nie za taką cenę. Kupiłam „zwykły” kalendarz za 35zł i sprawuje się super :)

    • Nie masz czego żałować :* Ja uległam, ale już więcej nie dam się namówić ;)

  • Southgirl

    Ja kupiłam dzienny, ale mam podobne odczucia do Twoich – nie jest wart takiej ceny, gdyby kosztował połowę z tego to spoko :) Poza tym afera z dodatkowymi stronami też zrobiła swoje, to wszystko dość mocno mnie zniechęciło i raczej również nie kupię go ponownie :(

    • No aferkę to śledziłam prawie z popcornem w ręku, było co poczytać! Jednak pamiętam do dzisiaj, że wyjaśnienia ograniczały się do haseł w stylu „wszystkim nie dogodzi”. Generalnie nieładne zachowanie względem wielu osób, które jednak dołożyły im na bochenek chlebka. Szkoda, no szkoda.

  • Madama nie wyciągnie żadnych wniosków, ani nawet nie odpowie na Twoje niezadowolenie, bo kasa się zgadza.
    Tak samo było u mnie. Kilka miesięcy temu pisałam podobny post, w którym wylałam parę brzydkich, ale prawdziwych słów na HP. Też byłam „superklientką”, która kupiła HP w przedsprzedaży. To był pierwszy i ostatni raz, jak dołożyłam im się do interesu. Jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, wiele pomyłek wybaczyć, ale brak odzewu i jakichkolwiek przeprosin oraz wylanie na klienta, to dla mnie niewybaczalny błąd.

    • Ala, ja też myślę, że Madama ma to głęboko w tyle. Obserwuję co się dzieje właśnie na tej fejsbukowej grupie i odnoszę wrażenie, że „superklientka” to ta, co dużo ich chwali ;) Niestety, ja tu pochwalić mogę jedynie tasiemki w tym plannerze. Ja też im więcej ani grosza nie dołożę, tego jestem pewna.

  • Zoila

    Chociaż wizualnie mi się podoba, to jednak w przypadku kalendarzy/planerów najważniejsze są dla mnie papier i układ strony – mogę mieć jednokolorową okładkę, ale papier musi być porządny. I taki notes mogę kupić za 10-30 zł. Wstyd, że kalendarz za 110 zł nie jest lepiej wykonany.

    • No wstyd, tym bardziej, jak twórczynie przypisują sobie górnolotne wartości, a jak bierzesz to „cudo” do ręki to się okazuje, że można zapłakać nad tym. Ja się naoglądałam rok wcześniej tego plannera na Instagramie, dziewczyny chwaliły, więc stwierdziłam, że musi być fajny. No i masz.

  • ja na spotkaniu blogerek na aukcji zkaupiłam planeer i od tego czaus go nie widziałam. za duży zbyt ciężki o beznadziejny xD wolęz apisywać w mniejszym który mogę rbać ze sobą niż w takim ogromniastym któreog nie miałam gdzie połozyć -.-

    • A to pewnie kupiłaś wersje dzienną, one takie ogromne są! Ja mam tygodniowy i dlatego mogę go nosić jak zwykły zeszyt, no ale rozumiem :D Ja takiego dużego też bym nie mogła mieć.

  • Oooo, słabo :( Mi się wydaje, że dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłby segregatorowy planer typu filofax, w którym mogłabym dowolnie wpinać i wypinać różne rzeczy i przede wszystkim nosić ze sobą tylko 2-3 miesiące naraz :) Ale póki co nie odczuwam potrzeby, mam kalendarz z biedronki i praktycznie go nie używam, lecę raczej na codziennych listach zadań na luźnych kartkach :)

    • Ojej, ja to bym chyba zginęła w pojedynczych kartkach!

      Ja w tamtym roku korzystałam z organizera Aliny Design Your Life, gdzie mieściło się pół roku i w sumie to całkiem niezłe rozwiązanie. Na pewno lżej w torebce :)

  • Ania

    Mam ten sam planner tygodniowy na 2016 rok, rzeczywiście muszę się zgodzić z tym co piszesz ;-( Mi najbardziej nie odpowiada jakość papieru, w kalendarzu który ma starczyć na cały, nie potrzebnie dziewczyny na początku zamieściły całą historie swojej firmy, wiele kartek bym po prostu wyrwała ;-) W połowie roku zakupiłam u dziewczyn Happy Body Planner i ten był bardziej dopracowany.
    W tym roku myślę intensywnie co sobie zakupić do planowania na przyszły rok, może Ty masz jakieś propozycje ? ;-)

    • No ja właśnie szukam czegoś dla siebie. Wczoraj oglądałam Filofax, ale sama nie wiem, czy mam ochotę wydać aż tyle. Happy Planner został podobno poprawiony, ale ja dla zasady i tak go już nie kupię. Podobają mi się planery Design Your Life, ale one tylko na 6 miesięcy są. A przed chwilą znalazłam cos takiego: http://www.lovesimple.pl/shop/pl/c/SKLEP/122 i powiem Ci, że wygląda interesująco :) Bede jeszcze szukać, ale ten jest bardzo w moim guście!

    • niezadowolona

      w tym roku zamówiłam HP. Niestety jak przejrzałam Twoje zdjecia powyzej w tym roku jest ten sam problem. Prześwituje druk z poprzedniej strony. Jakość papieru jest po prostu podła jak na 129zł :/ Idzie do oddania. Ładny designe nie uratuje podłej jakości.

      • Czyli niestety wnioski z poprzednich narzekań nie zostały wyciągnięte. Szkoda.

        Ja w 2017 stawiam na ten Simple Calendar: http://www.lovesimple.pl/shop/pl/p/2017-SIMPLE-CALENDAR-PASKI-/311 Zamówiłam sobie różowe paski. Ja go nie mam jeszcze u siebie, ale z tego co mi Mama mówiła, to jakość dobra :) Mam nadzieję, że mnie usatysfakcjonuje :)

        • Hej! Czy mogłabyś napisać trochę więcej o Simple Calendar? Jakie są Twoje pierwsze wrażenia? Czy jakościowo jest lepszy od Happy Plannera, jest w miarę poręczny, czy jednak mega-kniga? Jestem bardzo nakręcona na zakup dokładnie tego modelu, ale obawiam się rozczarowania, tym bardziej, że jeśli go zamówię to niestety z wysyłką zagraniczną, która kosztuje prawie tyle co sam kalendarz, więc to jednak duża inwestycja. Dlatego byłabym Ci wdzięczna za chociaż kilka słów na jego temat. Z góry dziękuję! :)

          • Hej :) Jakościowo jest dużo lepszy, wstępnie jestem bardzo zadowolona. Te złote okucia nie odstają, mamy dwie tasiemki. Papier jest w porządku, też nie jest jeszcze taki, jakbym chciała, ale zdaję sobie sprawę, że jakby był jeszcze grubszy to wychodziłaby już ogromna księga. Jest zgrabny, trochę grubszy od Happy Plannera, ale tamten był w tygodniowej wersji, a ten mam każdy dzień na innej stronie. Nie ma tutaj żadnych wstępów, opisów firmy, tych wszystkich zbędnych kartek na początku. Kilka stron do planowania na początku, a później już normalny kalendarz, ładnie opracowany, delikatny. Patrząc na Twojego bloga – wydaje mi się, że estetycznie będzie do Ciebie pasował :)

            https://www.instagram.com/p/BOwUxnkDPJ6/?taken-by=bellitkaa

          • Super! Dziękuję serdecznie za szybką odpowiedź i opinię! Simple Calendar już zamówiony, czekam z niecierpliwością na przesyłkę. Pozdrawiam!

          • Daj znać, jak u Ciebie się sprawdzi :)

  • Bardzo słabo :( Nastawiłam się na ten planner i chciałam go na święta. Ale im więcej o nim czytam, tym bardziej widzę, że jakość nie równa się cenie. I to, co mówisz, liczba nieużytecznych stron mogłaby być mniejsza, gdyby trochę skondensować tekst.
    Zastanawiam się jeszcze nad ich minimalem, z prostej przyczyny, ten kalendarz bardzo mi odpowiada wizualnie i rozmiarem, a w księgarniach są same infantylne. W zeszłym roku kupiłam w liski, więc jeszcze jak cię mogę, ale zabierz taki na rozmowę do klienta… Widać, że papier tam też jest taki sam, tego się obawiam, cena też wcale nie zachwyca, ale smutne jest to, że autorki nie chcą nic poprawić… :( Swoją drogą, podziwiam skrupulatne notowanie!

    • Ja na 2017 kupiłam ten: http://www.lovesimple.pl/shop/pl/p/2017-SIMPLE-CALENDAR-PASKI-/311 w różowe paski i czeka na mnie w Polsce. Z tego co już słyszałam, to jakość jest o niebo lepsza od Happy Plannera, za tydzień ocenię to sama. Bardzo żałuję, że na 2016 miałam Happy Planner, strasznie zmarnowane pieniądze, więc cieszę się, że mi zostały jeszcze tylko 2 tygodnie z nim :)

      • Widziałam go na żywo u mojej przyjaciółki. Też ma właśnie w różowe paski. Nie wiem, jak często go nosisz, ale u niej nie wyglądał za dobrze przy regularnym użytkowaniu. Wpisy motywacyjne też niezbyt ciekawe. Ogólnie ponury ten planner, a jeszcze droższy, dlatego właśnie chciałam Madama, ale to widocznie też niewypał :(

        • Używam codziennie, noszę codziennie. Ja Happy Planner regularnie czyszczę płynem micelarnym (taki patent!), ale on ma taka beznadziejna okładkę, że po kilku dniach już wszystko na nowo… Co do ponurości, widziałam zdjęcia na stronie i mi pasuje ten minimalizm. Wolę to, niż tysiąc kolorowych opisów o Madamie ;)

  • Michalina Skonieczna

    Oj, tak, Happy Planner to badziewie. Dosłownie. Kupiłam go siostrze – dzięki okuciom miała rozerwaną torebkę, papier był gorszy od jakości papieru toaletowego, okładka łapała wszystkie brudy z prędkością światła. Najgorzej wydana kasa w życiu. Dlatego siostra na ten rok dostała planner Paperdot.

    Polecam Ci kalendarze Moleskine i Leuchtturm, są o niebo lepsze, no i np. na Empik.com w lutym są na nie genialne promocje! :)

    • Ja już kalendarz na 2017 kupiłam i jestem na razie zadowolona :) Z Moleskine mam jednak kilka notesów i są super :)

Back to top