Bellitkaa Blog

Uroda

La Roche Posay Anthelios XL – całoroczny filtr do twarzy

09/09/2016, Bellitkaa, 6 komentarzy

Wczesną wiosną tego roku kupiłam La Roche Posay Anthelios XL. To filtr ochronny. Postanowiłam używać go codziennie, bo wiem, że mi to zaprocentuje w przyszłości.

Lato powoli dobiega końca. Ne znaczy to jednak, że mamy sobie pofolgować i przestać dbać o to, żeby nasza skóra się nie niszczyła. Od słońca, od promieni słonecznych. Nie od dziś wiadomo, że filtr ochronny powinnyśmy stosować przez cały rok, a nie tylko przez te dwa tygodnie. Wtedy, gdy jedziemy na wczasy poleżeć na plaży. Muszę przyznać, że ja sama sobie zimą trochę odpuszczam, ale wraz z zakupem LRP zdobyłam się na mocne postanowienie poprawy.

Od tamtego czasu minęło kilka dobrych miesięcy, a ja przyszłam tu się trochę rozliczyć i poopowiadać, jak sprawdził się u mnie ten kosmetyk.

Dlaczego wybrałam La Roche Posay Anthelios XL?

Kilka lat temu miałam ten kosmetyk, jednak w wersji, która nie końca mi odpowiadała. Filtr był koloru białego, co wpływało na mój makijaż i choć nie wątpię, że działał świetnie to nie mogłam znieść tego delikatnego wybielania. Po latach, które spędziłam z nieudanymi testami różnych kosmetyków postanowiłam dać szansę jeszcze raz. Jako, że byłam znudzona już tymi wszystkimi wcześniejszymi kosmetykami, to pomyślałam sobie, że albo teraz trafię, albo po prostu nigdy się już z filtrami nie polubię.  Ale tym razem postawiłam na barwioną wersję tego produktu i to był strzał w 10tkę!

la-roche-posay-anthelios-xl

Właściwości kosmetyku

To filtr do twarzy SPF50+, który zapewnia ochronę przed AVA i UVB. Do tego jest wodoodporny. Należy go używać bezpośrednio przed wyjściem na słońce i ponawiać aplikację co 2 godziny. Owszem jest to najlepsze rozwiązanie i tak można robić będąc na wakacjach. Jeśli chodzi natomiast o użytkowanie codzienne to ja nakładam go pomiędzy krem do twarzy a podkład. Stanowi bazę dla mojego makijażu. Nie jestem w stanie pozwolić sobie na częstsze aplikacje będąc w pracy w pełnym makijażu. Mi to wystarcza.

Jak się spisuje w takiej roli?

Świetnie. Uważam wręcz, że mój make-up wygląda dużo lepiej z tym fluidem niż bez.

Jeśli chodzi natomiast o filtr solo, to muszę stwierdzić, że jest to najlepszy jaki do tej pory miałam. Nie zapycha, jest rzeczywiście bardzo lekki, nietłusty. Nie musimy się bać, że będziemy się świecić, co jest wieeeelkim plusem. Ma bardzo delikatną i lekką konsystencję, z łatwością można go nakładać bez patrzenia w lustro. Przeznaczony jest do wrażliwców, więc nie musimy się obawiać jakichś podrażnień. Nie zauważyłam również zapychania cery.

Myślę, że jest to mój ulubieniec, który mogę polecić każdemu, kto wciąż poszukuje swojego ideału do ochrony przeciwsłonecznej. W sklepach internetowych można go dostać za około 60 zł już z przesyłką. Zmienił on kompletnie moje podejście do ochrony przeciwsłonecznej. to właśnie dzięki niemu filtry nie kojarzą mi się jako świecące na skórze kosmetyki. Teraz łączę przyjemne z pożytecznym.

la-roche-posay-anthelios-xl-ingredients

la-roche-posay-anthelios-xl-swatch

la-roche-posay-anthelios-xl-swatches

la-roche-posay-anthelios-xl-sun

la-roche-posay-anthelios-xl-ultra-light

la-roche-posay-anthelios-xl-protector


Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:
  • laroche posay filtr blog
  • mi się filtr SPF 50 kojarzy tylko i wyłącznie z białą tłustą, lepką i błyszczącą twarzą a tu proszę :)

  • Wygląda bardzo zachęcająco, czuję się skuszona :)

  • Gdyby nie tak wysoka cena, pewnie i ja bym się skusiła! Póki co jednak – muszę obejść się smakiem ;)

    • Poluj na jakieś powakacyjne promocje na filtry, może się coś trafi :)

  • Gobli.pl

    Wow, ale świetny kosmetyk. Po przeczytaniu Twojej recenzji bardzo dokładnie przemyślę sobie czy go kupić (a myślę że tak będzie – dla dobra mojej skóry!) Pozdrawiam :)

Back to top