Bellitkaa Blog

Uroda

Listopadowe zużycia

30/11/2011, Bellitkaa, 5 komentarzy

Hej!
Tak, lubię projekt denko, lubię ulubieńców miesiąca, lubię te wszystkie comiesięczne rozliczenia. Moim zdaniem jest to dobre podsumowanie, a także w przypadku zużyć – motywacja do tego, by nie zalegały nam kosmetyki, nawet te mniej przez nas lubiane. Skoro już wydałyśmy na nie ciężko zarobione pieniądze no to trochę szkoda, żeby się to wszystko marnowało. Nigdy nie zbierałam pustych opakowań, wręcz biegłam jak najszybciej z nimi do kosza na śmieci. Jeszcze jakiś czas temu nie miałam pojęcia, że będę pisać bloga i może warto je zostawiać, żeby później kilka słów powiedzieć o każdym produkcie ;)
Nie mam tego dużo, ale też nie mogę pokazać wszystkiego, a za chwilę powiem dlaczego :)
Najpierw zdjęcie:

PB300029

A teraz kilka słów na temat tych produktów.
Żel pod prysznic Johnson’s Be Fresh & Imagine – kupiłam 400ml za niecałe 5zł. Ja tam od żelu dużo nie wymagam, ma ładnie pachnieć i myć. Pienił się fajnie, zapach białej brzoskwini i róży herbacianej nie był mdły ani się nawet szybko nie znudził. Nie wiem czy kupię ponownie, bo to jakaś edycja limitowana, poza tym mam około 10 żeli w zapasie ;/ i muszę to po kolei zużywać.

Olejek do kąpieli Tutti Frutti o zapachu kiwi i karamboli z Farmony – 500ml za około 14zł. Piękny kolor zielony w opakowaniu z złotymi drobinkami. Ładny zapach. Dawał duuuużo gęstej piany, niestety tych drobinek jakoś nawet przy większej ilości wlanej do wanny nie sposób się dopatrzeć. Fajny gadżet, ogólnie lubię długie kąpiele i zawsze czymś je uprzyjemniam ;) Pewnie kupię jakiś inny zapach.

Alterra szampon nadający połysk morela i pszenica do włosów pozbawionych blasku i łamliwych – 200ml za jakieś 6zł? w Rossmanie. Plus za bardzo przyjazny skład. Skusiłam się na niego przez pochlebne opinie znajomych i nawet się nie zawiodłam. Trochę plącze włosy, ale i tak zawsze używam odżywki albo maski do włosów, która zazwyczaj rozwiązuje ten problem. Pewnie wrócę do niego, kiedyś…

Alterra odżywka nadająca połysk, morela i pszenica, do włosów pozbawionych blasku i łamliwych
ta sama seria, co szampon. Szału nie ma, lepiej dołożyć i kupić coś lepszego. Tylko tyle, że odżywka rozplątywała mi włosy wcześniej splątane przez szampon. Raczej nie kupię ponownie.

 Aussie 3 minute miracle reconstructor deep conditioner – o tej odżywce powiedziano już chyba wszystko. Mogę jedynie dołączyć się do tych ochów i achów. Uwielbiam i będę na pewno wracać. Gładkie włosy po użyciu, ładny zapach, szybko i skutecznie. Będę wracać do niej na pewno.

Żel do golenia Gillette Satin Care Oceania – gęsty żel o cuuuudownym niebieskim kolorze i zapachu. Ułatwia golenie czyli to co ma robić, to robi. Mam jeszcze 2 w zapasie, a w porównaniu do innych tego typu produktów to jest bardzo wydajny.

BeBeauty peeling do ciała winogrono –  200ml za 5,99zł w Biedronce. Gdyby produkt opisany był jako żel peelingujący to bym pewnie była zadowolona z takiego produktu. Jeśli jednak kupuję coś pod nazwą peeling to znaczy, że szukam czegoś mocniejszego od żelu na gąbce. Taki sam efekt właśnie daje żel nałożony na gąbkę jak ten peeling. Zapach taki średni. Nie kupię, ale zostawiam opakowanie, w planach mam własny peeling kawowy z cynamonem ;)


The Body Shop Vitamin C  facial radiance powder mix – produkt godny uwagi, zrobię pewnie o nim recenzję w najbliższym czasie, bo jest o czym mówić. Kupię ponownie, jeszcze nie teraz, ale w przyszłości na pewno.

Maseczki – lubię maseczki w saszetkach, a te kolorowe to chyba każdy zna i uwielbia. Chętnie do nich wracam, zawsze mam kilka w swoich zapasach.

A teraz muszę wesprzeć się zdjęciami ze strony Lush’a. Po ich produktach śladu nie mam żadnego.
Sex Bomb Bath Bomb – kula do kąpieli o przepięknym zapachu dająca różowy kolor wody w wannie. Fajna sprawa, ale nie jest to produkt bez którego umrę jeśli nie będę go mieć.Pewnie w przyszłości kupię, mam jeszcze jedną, ale póki co czeka na swój dzień.

341-04-08-2011_LUSH01_0157

Rock Star Soap – mydło jak mydło, w tym przypadku trochę nie trafiłam w zapach, a tutaj to ważne, bo zapach utrzymuje się dosyć długo. Mam kilka innych, a tego nie kupię.

334-04-08-2011_LUSH01_0137

Mam nadzieję, że przyszły miesiąc będzie również owocny w zużyciach, niech się te półki trochę odciążą ;)

A Tak poza tym to jak Wam minął dzień? Dzisiaj dzień darmowej dostawy, skusiłyście się na coś? Bo ja tylko na jedną rzecz, której nie mogę się doczekać i na pewno Wam pokażę :) Jest to książka Bobbi Brown w polskim wydaniu. Jeśli kogoś interesuje to zapłaciłam 52zł w Selkarze. Taniej już chyba nie będzie, a wiem, że prędzej czy później i tak bym ją kupiła.

Pozdrawiam!

  • Zawsze ostrożnie podchodziłam do kosmetyków barwiących wodę w obawie przed przeniesieniem się barwnika na skórę :D
    Nawet jeśli dobrze wiem, że mi to nie grozi :)

    Rockowe mydło jest przeurocze^^ Strasznie mi się spodobało.

  • tez lubie denka, i teraz planuje ulubienców
    nabzieralo ci sie tego troche

  • @Zajęczak – Lubię Lush’a od pierwszego użycia, kusi nas głównie zapachami, obok których nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie. A co do kolorowej wody, ona nie barwi nam skóry, ale faktycznie po Sex Bombie musiałam od razu seksownie szorować wannę ;)

    @Wera – ja też zastanawiam się nad ulubieńcami. Jestem od niedawna i najchętniej to bym opowiedziała i pokazała Wam wszystko co tylko mam i co myślę ;)

  • Gdzie kupowałaś odżywkę Aussie?

  • W UK, w Bootsie…

Back to top