Bellitkaa Blog

Lifestyle

Shame on you Sephora! – Sephora Trend Report

23/03/2013, Bellitkaa, 38 komentarzy
Dokładnie tydzień temu miałam nie-przyjemność być na wszechobecnie reklamowanym evencie o dumnie brzmiącej nazwie Sephora Trend Reports. Kiedy dostałam zaproszenie to naprawdę się ucieszyłam. Widząc datę 16-17 marzec pomyślałam, że lepiej być nie może. Ja 16 marca każdego roku świętuję swoje imieniny, a 17go urodziny. W głowie od razu wytworzyła się myśl, że urodzinowy weekend w Warszawie z innymi blogerkami, gdzieś pomiędzy fajnym hotelem, eventem Sephory a centrum Warszawy tętniącym życiem nie może się nie udać.Och, jak ja bardzo się myliłam. To był weekend absurdów, gdzie apartament z wi-fi okazał się być z wi-fi, ale na zewnątrz, gdzie wino stawało się likierem nie do wypicia, gdzie impreza okazała się miejscem dla… ehh, szkoda słów. No i w końcu gdzie szeroko reklamowany event okazał się nie warty zachodu. Ale może zacznę od początku i skupię się tylko na Sephora Trend Report.

W sobotę była najważniejsza część imprezy. O godzinie 15:00 zebrałyśmy się w Arkadii, żeby zobaczyć trendy na wiosnę i lato 2013. Gośćmi specjalnymi Sephora Trend Report byli: Sara Biria, główna makijażystka Sephora PRO Team z Nowego Jorku, Louis Emile Lebielle, makijażysta marki Givenchy oraz Maciej Słomkowski, makijażysta marki Dior. Wpisałyśmy się na listę obecności, na wstępie dostałyśmy materiały prasowe i udałyśmy się w poszukiwaniu krzesła, wody czy czegokolwiek. Jak się pewnie domyślacie – poszukiwania bezowocne.

Najpierw odbył się krótki pokaz trendów, który przedstawiła Sara Biria. Niezwykle sympatyczna osoba, która jednak się za bardzo nie przemęczyła. 3 machnięcia pędzlem, piękny uśmiech i po sprawie. Mimo to, moją uwagę zwrócił jeden makijaż przez nią prezentowany. Mocny, bardzo wieczorowy, utrzymany w granacie. Nie ukrywam jednak, że najbardziej z tego wszystkiego zapamiętałam włosy Pani Sary, są przepiękne, zazdroszczę i chciałabym takie mieć.

150432_359245897525728_1322630731_n531611_10200266088288797_1846994016_nKolejno miałam okazję posłuchać co ma do powiedzenia Pan Maciej Słomkowski z Diora. Jedyna konkretna osoba w tamtym miejscu. Mimo, że może również nie mówił długo to potrafił wydobyć to co ważne, zwrócił na siebie uwagę i wszyscy chętnie go słuchali. Starał się jak mógł przekazać najwięcej, trafić do nas i wyszło mu to. Brawo.

Według niego ogólnie stawiamy na minimalizm i podkreślamy bardziej oczy aniżeli usta. I nie przemalowujemy się ;) Lepiej trochę mniej niż za dużo.

374528_359246100859041_876238163_nNa koniec pojawił się Pan Louis Emile Lebielle, który wykonywał makijaż na modelce. Tutaj bardziej postawiono na polską reprezentantkę Givenchy, której nazwiska szczerze nie pamiętam, ale niespecjalnie mi się to podobało. Zamiast o trendach opowiadała kolejno o nowych produktach, nawet wtedy, kiedy jej zwrócono na to uwagę.
8893_359245720859079_483248558_nPo tych trzech krótkich wystąpieniach przyszedł czas na makijaże na nas. Ja trafiłam w ręce wizażystki (na zdjęciu druga od lewej) i powiem Wam tyle, że miałam najlepiej wykonany makijaż z nas wszystkich. Wyraźne oko w brązie, trochę tak bezpiecznie ale wyszło ok. Gorzej miały Ania, której wykonano tak delikatny make up, że prawie niewidoczny no i Kinga, która świeciła się jak milion dolców, ale jakichś podrabianych. Co jak co, ale Kindze zrobiono krzywdę.
735126_359245930859058_1388317212_nZ nałożonym makijażem wzięto mnie na konsultacje pielęgnacyjne z Paniami z Shisheido. Nic, czego bym nie wiedziała, to się nie dowiedziałam. Plus za to, że były bardzo sympatyczne i miło mi się z nimi gaworzyło.

Drugi dzień niestety okazał się totalną klapą i w przeciągu kilku minut stwierdziłam, że wolę iść na kawę niż uczestniczyć w tym cyrku. Na wejściu dowiedziałam się, że właściwie to ta część jest taka otwarta i nawet nie musimy być odznaczone, że jesteśmy. No i to tyle. Zostałyśmy olane, powiedzmy to sobie szczerze. Skoro tak, no to dobrze. Celebrytki siedziały na wygodnych pufach, a ja na kawie wraz z Kingą i Agatą kilkanaście metrów dalej.

Cóż mogę na koniec powiedzieć. Myślałam, że taka firma jak Sephora ma opanowane w jednym paluszku zarówno organizację takich eventów jak i po prostu podejście do blogerek. Uśmiech i kilka butelek więcej wody to nie jest mega wysiłek. Lizaki i krówki zostawiam już w ogóle bez komentarza, tak samo jak brak krzeseł a nawet miejsca, gdzie nikt by nie popychał. Fatygowałam się z Rzeszowa po to, by zjeść trochę nerwów i zobaczyć jak to wszystko wygląda w Sephorze. Event na pewno świetnie wygląda na zdjęciach i nagraniach, w końcu po to był organizowany. Papier wszystko przyjmie. Szkoda, tym sposobem zmarnowałam sobie urodzinowy weekend. Jedynym pozytywem były dwa dni spędzone z blogerkami Anią i Kingą i dzięki Wam za to. Sephoro, musisz się jeszcze dużo nauczyć.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z profilu fb Sephora Polska.

Back to top