Bellitkaa Blog

Uroda

They’re Real! – jedna z ulubionych mascar

19/02/2013, Bellitkaa, 76 komentarzy
Jak większość kobiet XXI wieku nie wyobrażam sobie jak wyglądałby świat bez mascar. Ja mam rzęsy nie najgorsze, co i zawdzięczam mojemu tacie (cmok! :*), który to w genach przekazał gęste brwi i rzęsy. Mimo to że mam naturalnie „na bogato”, dodatkowo lubię je mieć podkreślone i wyraziste, dzięki temu spojrzenie nabiera swojego charakteru.
Jak się tak zastanowię, to mam same drogie mascary. I to wcale nie wynika z faktu, że jestem jakaś wybredna, że marka ma dla mnie jakieś kluczowe znaczenie. Te tańsze jakoś kiepsko się sprawdzają u mnie i co się skuszę na jakąś to później tego żałuję. Dlatego wolę zainwestować w coś lepszego i nie denerwować się później każdego dnia. Ale dziś pokażę Wam jedną z moich ulubionych mascar! Benefit wypuścił na rynek cudowny produkt jakim jest They’re Real! i chwała mu za to.
Tak wygląda jego szczoteczka, silikonowe ząbki rozstawione idealnie, nie jest za gruba. Świetnie się z nią współpracuje! Jak widać, nie nabiera za dużo tuszu i nie trzeba też ściągać nadmiaru z końcówki.
No i od razu pokażę Wam, jak radzi sobie z moimi rzęsami. Choć mam ich dużo to końcówki są jasne i kiedy nie mam pomalowanych rzęs to tak trochę łyso wyglądam. Oceńcie same.
gdfghf OLYMPUS DIGITAL CAMERA page
I teraz ode mnie kilka słów.
Dolnych rzęs raczej nie maluję dwiema warstwami, ponieważ jedna mi odpowiada i nie chcę mieć jeszcze dłuższych. Tak samo jest na tych zdjęciach.
Jak dla mnie jest efekt WOW, jak się przyłożę, jak sobie jeszcze wezmę na przykład grzebyczek Inglota i dodatkowo je przeczeszę to po prostu sama się nie mogę napatrzeć. Robią mi się firaneczki, na które mogę liczyć. Nie straszne mi kilkanaście godzin, nie boję się, że mi się coś osypało, że wyglądam jak panda, że mi się kruszy, odbija. Nie nie, to nie ten tusz. Ta mascara mnie nie zawiodła nigdy. Nawet jak człowiek się popłacze (ze szczęścia oczywiście :D) to nie spływa tak jak w telenowelach. Wiecie, maluję się i totalnie nic mnie nie obchodzi, nie muszę sprawdzać w lusterku co się tam dzieje z rzęsami.
Efekt wizualny jest taki jak widać, rzęsy są czarne, ładnie wyciągnięte do góry, pogrubione i lekko podkręcone.
Trzyma się jak szalony, byle jaki kosmetyk do demakijażu nie daje sobie rady. Fajne jest w nim też to, że nie zmienia swojej konsystencji. Jaki był na początku taki jest i teraz. Warto zainwestować w ten kosmetyk około 100zł.
Mój egzemplarz już się kończy, niebawem będę musiała się pożegnać z tym opakowaniem… i kupić następne!

Back to top