Bellitkaa Blog

Lifestyle Uroda

Boots, Lush i MAC czyli moje ostatnie kosmetyczne zakupy

20/03/2015, Bellitkaa, 13 komentarzy

Ostatnio znowu mam ogromną potrzebę uzupełnienia kosmetyczki, to chyba przez wiosnę i chęć zmian. Dlatego też co chwilę znajduję wymówkę, żeby znaleźć się w sklepie i tylko coś wrzucić do koszyka. A to nowy zestaw szamponów, a to puder się skończył, to jakaś nuda zawiała w różach do policzków. Wiadomo jak jest.

W moich zakupach ostatnio gości sporo setów nowych kosmetyków do włosów, ale nie będę Was tutaj zanudzać jakimiś L’orealami. Jak się sprawdzą to wtedy może jakaś recenzja się pojawi. Kupiłam za to szampony w kostkach marki Lush, do których niestety w Polsce wciąż nie ma dostępu. Skusiłam się tym razem na wersję Karma Komba, którą miałam kilka lat temu i bardzo mi wtedy służyła, a różowa kostka to dla mnie nowość. Cudownie pachnąca Jason and the Argan Oil po pierwszym użyciu naprawdę mnie zachwyciła. Zrobiłam jej już zdjęcia, poużywam trochę i na pewno dam znać jak się sprawdza.

Wspominałam wcześniej o nudzie w różach do policzków, dlatego wraz z Narzeczonym weszłam do MACa. Chciałam kupić jeden, ale kiedy nie umiałam się zdecydować, który chcę, to dostałam rozporządzenie, że mam wziąć dwa. Długo mnie nie trzeba było namawiać. Z tego powodu mam już u siebie róż ze standardowej kolekcji w odcieniu Fleur Power o wykończeniu satin oraz piękny migoczący, wpadający w złoto Petal Power z serii mineralize. Zdążyłam już zanurzyć w nich swoje pędzle i są super! Kilka dni później wróciłam po puder, gdyż mój poprzednik rozkruszył mi się na dywan i zostałam wręcz zmuszona do kupna czegoś nowego. Padło tym razem na Select Sheer Powder i mam go w odcieniu NC20.

Brakowało mi też kosmetyku do demakijażu, którego mogłabym użyć na szybko pod prysznicem. Coś, co ma pompeczkę, łatwo będzie zmywało makijaż, coś co zmywa się wodą, a nie szmatką muślinową czy wacikami. Wiecie, wchodzę po całym dniu pod prysznic i wychodząc chcę być prawie gotowa do snu. Początkowo miałam kupić tylko różową (sprawdzoną już) piankę z Vichy, ale w Bootsie akurat była promocja 3 za 2. Dlatego skusiłam się też na lubiany przeze mnie żel Normaderm i jako ten trzeci, darmowy produkt, wzięłam nowość dla mnie czyli żel micelarny Rosaliac marki La Roche Posay. Prawie wychodząc ze sklepu zauważyłam przecenę na naklejki na paznokcie od Essie i stwierdziłam, że chętnie spróbuję, bo nigdy takich nie miałam. Wydaje mi się, że nic nie jest w stanie zastąpić normalnego manicure i trochę sceptycznie do nich podchodzę, ale zobaczymy. Jak to mówią, żal było nie wziąć.

Ostatnia rzecz to pierdółka zamówiona na eBay, która przyszła do mnie prosto z Chin, ale nie mogłam jej tutaj pominąć. To BrushEgg, który wygląda przesłodko i ma służyć do mycia pędzli. Jutro będzie wielkie pranie pędzli, więc zobaczymy, na ile się sprawdzi.

Zakupy

Back to top