Bellitkaa Blog

Lifestyle

# MyFirst7Jobs

19/08/2016, Bellitkaa, 21 komentarzy

Tag MyFirst7Jobs krąży po internecie i szturmem zbiera fanów. Postanowiłam, że ja też Wam nieco opowiem o sobie. Początkowo myślałam, że nie miałam aż 7 prac jeszcze w swoim życiu, ale kiedy zaczęłam liczyć… To jak, jesteście ciekawi?

Kelnerka w Pubie na Wimbledonie, Londyn

Moja pierwsza praca trwała aż dwa tygodnie. Pamiętam jak dzisiaj, miałam skończone 17 lat kiedy to wydrukowałam swoje puste CV i chodziłam po Londynie, by gdziekolwiek dostać pracę. Przyjechałam wtedy tylko na wakacje, więc zależało mi na czasie. Zatrudniłam się w pubie, pracowałam wieczorami aż do rana. Często wracałam do domu, kiedy to mój ówczesny chłopak wstawał do pracy. Nie podobało mu się to kompletnie, więc po tygodniu już szukałam nowej pracy, żeby za tydzień zaczynać nową przygodę.

Praca w Coffee Shopie na Kingston, Londyn

Kolejna praca to była lekka praca na zapleczu w miarę cichego coffee shopu. Do moich obowiązków należało przygotowywanie panini oraz zmywanie naczyń. Proste jak budowa cepa. Pracowałam od rana, kończyłam chyba o 16tej i miałam całe wieczory na cokolwiek, co tylko chciałam robić. Bardzo niewymagające zajęcie dało mi to, po co przyjechałam: trochę pieniędzy i możliwość zwiedzania.

Pamiętam stamtąd jedynie małego chłopca, który przychodził do mnie codziennie rano na kanapki. Był bardzo biedny, a ja mu codziennie dawałam śniadanie, oczywiście w tajemnicy przed szefem. Nic więcej z tamtego miejsca nie pamiętam. Przepracowałam tam do połowy sierpnia aż w Internecie znalazłam ofertę zatytułowaną…

MyFirst7Jobs

Wakacyjna praca w cateringu na festiwalach w UK

No i pojechałam. Na dwa ostatnie festiwale w tamtym sezonie. V Festival w Chelmsford, a potem Reading Festival – dwa ostatnie tygodnie sierpnia. Na dany moment to była praca marzenie. Dobrze płacili, spało się w namiotach, ale w sumie co mnie to wtedy obchodziło, liczyły się i tak tylko koncerty! No był klimat! Spodobało mi się tam tak bardzo, że wracałam tam do pracy przez kilka kolejnych wakacji, dzięki temu widziałam naprawdę wiele gwiazd.

Blogowanie, które trwa do dzisiaj

Zaczęło się niewinnie, jak to zwykle bywa. Chciałam mieć komu opowiadać o mojej pasji, o tym, że lubię kosmetyki. Założyłam bloga jesienią 2011 roku, tak więc moja przygoda trwa już 5 lat i to jest niesamowite. Ja wciąż się rozwijam i pomimo przestoju jaki miałam w tamtym roku, wróciłam jak widać na dobre i znów blog jest nieodłączną częścią moich dni. Jest to też poniekąd moja praca, dlatego zamieściłam bloga w tym zestawieniu. Nie mogłabym jeszcze się utrzymać tylko z bloga, ale niektóre rzeczy wynikające z bloga odciążają mój budżet.

Dodawanie opisów kosmetyków w popularnym sklepie internetowym

Poprzez blogowanie mam na swoim koncie również pracę w pewnym sklepie internetowym, który na pewno dobrze znacie. Przez 2 miesiące dodawałam kosmetyki do sklepu, robiąc całe SEO oraz bajeczne opisy, które do dzisiaj można poczytać. Niestety jakoś tak się stało, że wyjechałam za granicę, miałam wrócić i pracować w tamtym miejscu dalej… Jednak zostałam w Szkocji i moja kariera potoczyła się zupełnie inaczej.

Pielęgniarka dentystyczna

Po sprowadzeniu się do Aberdeen, mój Mąż (wtedy chłopak, nawet jeszcze nie Narzeczony!) od razu szukał mi pracy w księgowości. Ja jednak nie mogłam siedzieć i nic nie robić, bo każdy tydzień spędzony w domu przyprawiał mnie o coraz to większy ból głowy. Znalazłam jakieś ogłoszenie, że potrzebują pielęgniarek dentystycznych, gwarantują szkolenie i wszystko co potrzeba, więc pomyślałam, że spróbuję. Nigdy wcześniej nie miałam nic do czynienia z pielęgniarstwem, nawet nieszczególnie przepadałam za biologią. Liceum kończyłam na kierunku mat-fiz, później studia księgowe, a skończyło się na tym, że 9 miesięcy spędziłam w tym właśnie obcym mi zawodzie. Po tym czasie stwierdzam, że spokojnie mogłabym być dentystką i na dany moment tak jak stoję, to byłabym w stanie zrobić komuś plombę, poprawnie znieczulić czy odczytać prześwietlenia. Nie podjęłabym się leczenia kanałowego, ale jak na całe 4 dni szkolenia z początku i 9 miesięcy praktyki to i tak dużo stamtąd wyniosłam.

Praca za granicą

Księgowa

Życie to potrafi być przewrotne. Przyjeżdżając do Aberdeen zrezygnowałam jednocześnie z bardzo fajnej oferty pracy w Rzeszowie, w której szybko bym się rozwijała i prawdopodobnie dobrze by mi było. Śmiałam się do Narzeczonego, że jak nie znajdę tutaj pracy w zawodzie do roku czasu to wracam ;) I co?  Dokładnie po roku (co do dnia!) od mojej przeprowadzki do Aberdeen poszłam do mojej pierwszej poważnej pracy w zawodzie. No i tym sposobem nie mogłam już nigdzie wracać ;) Jestem w tym miejscu do dzisiaj i choć wciąż wielu rzeczy się uczę to te 20 miesięcy przeleciało strasznie szybko. Tak szybko, że powoli zaczynam się czuć bardzo pewnie w tym wszystkim, co jeszcze prawie 2 lata temu wydawało mi się niemożliwe do opanowania. Zapisałam się nawet na studia, aby być za jakiś czas w pełni wykwalifikowaną księgową i tak czas sobie leci. Moja przyszłość raczej będzie się kręcić dookoła tego i choćbym zmieniała miejsca pracy to już raczej nie zawód.

 Praca jako księgowa

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń, opowiedzcie o sobie!

Back to top