Bellitkaa Blog

Lifestyle

Ciąg dalszy pewnej historii…

01/03/2013, Bellitkaa, 88 komentarzy
Pamiętacie jak w tamtym roku w czerwcu wybrałam się do fryzjera z grupera? Jeśli nie, to tak dla przypomnienia wspomnę, że wybrałam się do salonu ENZO w Rzeszowie na ul. Kopernika i trafiłam na najgorszą fryzjerkę ever. Cała sytuacja była na tyle nieprzyjemna i traumatyczna, że opisałam ją na blogu, o tutaj. Wyszłam stamtąd z płaczem, później poprawiłam w innym salonie no i sprawę uznałam za zakończoną. Otóż okazało się, że tak nie jest.
Miesiąc temu odnalazł mnie Pan Mariusz, meneger salonu Enzo. Przeprowadziliśmy długą rozmowę mailową, zostałam oficjalnie przeproszona za całe zajście no i zaproponował mi w ramach rekompensaty i przeprosin zabieg na włosy. Jako, że ja o włosy nawet umiem sobie zadbać i wiem, jak je rozpieścić to stwierdziłam, że wolałabym odświeżyć kolor. Pomyślałam sobie, że mogłabym zrobić coś, czego u mnie dawno nie było, mianowicie jakieś refleksy. Pan Mariusz przystał na moją propozycję i tym sposobem umówiłam się na wizytę. Pewnie mnie spytacie, czy się nie bałam tam ponownie iść. Jasne, że się bałam, miałam nawet chwile, w których chciałam wszystko odwołać, zrezygnować z rekompensaty. Znajomym opowiadałam o wszystkim i każdy pytał mnie co będzie, jeśli znowu zawalą sprawę. Odpowiadałam krótko, że kupię farbę i naprawię. No i taka prawda. Jak to mówią, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
Umówiłam się na poniedziałek 25 lutego. Weszłam, przedstawiłam się i poszłam na fotel. Tym razem miałam do czynienia z bardzo miłą osobą, która od pierwszej chwili się mną zainteresowała, bardzo konkretnie i profesjonalnie podeszła do tematu. Pani Emilia, bo tak jej na imię, najpierw przeprowadziła ze mną wywiad co chciałabym osiągnąć, pytała o każdy szczegół, sprawdziła stan moich włosów, objaśniła co możemy na nich uzyskać i w jaki sposób a czego nie. Ustaliłyśmy co i jak robimy no i się zaczęło. Herbatka, plotki i sreberka na włosach. W niedługim czasie pojawił się również Pan Mariusz z którym też zamieniłam kilka słów na tematy całkowicie niezwiązane z tym przykrym wydarzeniem sprzed miesięcy. Powiem Wam, to było miłe, że wyciągnięto wnioski i zobaczyłam to miejsce z całkiem innej perspektywy. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy na tematy włosowe ale i nie tylko. Na sam koniec Pani Emilia zrobiła mi loczki na prostownicy i mogłam jechać do domu.
Wyszłam naprawdę zadowolona z poczuciem takiej ulgi, że to już, że nikt nie miał złych intencji, że nie mam zielonych włosów, że tak naprawdę nie było w tym żadnych haczyków, których się też obawiałam. Teraz śmieję się z siebie, że kiedyś zarzekałam się, że moja noga więcej w Enzo nie postanie, a jak się okazuje byłam tam, wyszłam przeszczęśliwa i jeszcze w ten sam wieczór wysyłałam swoje zdjęcie znajomym, żeby pokazać jak wyglądam. A czuję się w nowej fryzurze dobrze. O ile bazowy kolor niewiele odbiega od tego co zawsze, to refleksów mam sporo i bardzo dobrze, trochę mnie to rozjaśniło. Zrobiło się weselej na mojej głowie, nie jest tak nudno. Tym bardziej, że refleksy są o różnym natężeniu, jedne bardziej blond, inne miedziane, jeszcze inne jakby przypalane. Super!
Prosto od fryzjera, godzina około 20:00:
20130225_235328 20130225_220347-tilePo kilku dniach wszystko wygląda mniej więcej w ten sposób: OLYMPUS DIGITAL CAMERA pagewNikt mnie nie prosił o napisanie tego posta, ale uważam, że warto dokończyć opowieść. Nikt nie musiał mi nic dawać, przepraszać za to całe zajście, tym bardziej, że to takie rozdrapywanie starych spraw, a jednak zostałam bardzo sympatycznie potraktowana. Dopiero teraz mogę powiedzieć, że historia z tamtym felernym gruperem dobiegła końca. Z tego co mi wiadomo to tamta ruda fryzjerka została zwolniona zaraz w lipcu (jeee, 2 tygodnie po mojej wizycie). Mam nadzieję, że zajęła się czymś całkowicie innym niż fryzjerstwo i praca z ludźmi.
Ja też wyciągnęłam z tego wszystkiego jedną lekcję. Aby zawsze, ale to zawsze w takich sytuacjach prosić o rozmowę z przełożonym. Jak pamiętacie (albo i nie), żałowałam tego już na kilka godzin po wyjściu z salonu, a teraz już się w tym tylko utwierdziłam. Gdybym poprosiła o kierownictwo to sprawa może rozwiązałaby się jeszcze w tamtym dniu. Emocje jednak wzięły górę. Człowiek uczy się na błędach. Myślę, że zarówno ja, jak i Pan Mariusz staliśmy się dzięki temu bogatsi o nowe doświadczenia i jakieś informacje.
Panie Mariuszu, dziękuję za wyjaśnienie wszystkiego i życzę Panu samych sukcesów. Dziękuję również Pani Emilii za porządnie wykonaną fryzurę no i ploty ;) Oby tak dalej!

Aaaa! Jeśli kogoś ciekawi co za salon to zapraszam na ich stronę domową.

Jestem gotowa na przyjęcie wiosny!

Back to top