Bellitkaa Blog

Uroda

Tso Moriri – Złote masło do ciała

26/10/2012, Bellitkaa, 66 komentarzy
Tso Moriri to Wasza wina :D Przecież ja jeszcze jakiś czas nie wiedziałam o istnieniu marki. No a potem kupiłam kilka produktów, chwilę później dostałam jeszcze na spotkaniu blogerek mydełka, maskę, dodatkową kulę do kolekcji. I tak się rozrosło. Zabrałam się za testowanie no i tym sposobem dziś mamy już pierwszą recenzję.
Złote masło do ciała – co za nazwa! Ach, ech, och!
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Producent nam mówi:
„Masło do ciała z drobinkami złota jest delikatne i kremowe. 24-karatowe złoto spowalnia proces utraty kolagenu oraz elastyny, aby nie dopuścić do zwiotczenia skóry. Stymuluje wzrost komórek, doprowadzając do efektu liftingu. Właściwości przeciwzapalne złota zmniejszają stany zapalne skóry, w wyniku czego spowalniają procesy wydzielania melaniny i redukują plamy starcze. Złoto rozjaśnia i rozświetla skórę. Zwalcza szkodliwe rodniki i nie dopuszcza do przedwczesnego starzenia się skóry, dodatkowo ją nawilżając. Zawarte w maśle drobinki brokatu rozświetlają skórę i dodają jej blasku. Olej kokosowy i migdałowy wygładza naskórek i odbudowuje jego warstwę lipidową. Olej migdałowy zmiękcza i dożywia skórę, a kokosowy działa chłodząco i łagodząco. Masło mango jest bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe, które mają prawie identyczną budowę jak kwasy tłuszczowe obecne w naskórku, w związku z tym jest dobrze tolerowane przez skórę, szybko się wchłania oraz przeciwdziała przesuszaniu skóry zatrzymując wodę w naskórku. Wosk pszczeli zabezpiecza skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Witamina E neutralizuje wolne rodniki, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia skóry.”
OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Do zakupu tego masła skłoniło mnie chyba właśnie to złoto. Sprawiło, że kosmetyk zaświecił mi w głowie jako taki naprawdę luksusowy, jako coś, czego jeszcze u mnie nie było. Nie muszę chyba mówić, że się długo nie zastanawiałam ;) No bo masło z prawdziwym złotem to już jest coś!
Pierwsze na co zawsze zwracam uwagę w takich produktach to oczywiście zapach. Nie zniosłabym czegoś, co by mi się nie podobało a miałoby mi towarzyszyć np przez cały dzień. Tutaj znajduję swoje nuty zapachowe, mianowicie wyczuwam lekko owocowy zapach, rzekłabym nawet, że winogronowy, bardzo ładny, choć nie utrzymujący się za długo na ciele.
Bardzo podoba mi się konsystencja masła, jest baaaaaardzo gęste, ale pod wpływem ciepła dłoni szybko się rozpuszcza. Ładnie współpracuje, tak samo się wciera i wchłania. Początkowo jest tłuste, ale po chwili zamienia się w taką delikatną warstwę. Mamy tu 150ml masła, które właśnie dzięki konsystencji jest bardzo wydajne. Nie spodziewałam się, że aż tak i mile jestem zaskoczona.
Świetnie musi wyglądać w lecie na dekoldzie, ramionach i łydkach. Wszystko to dzięki złotym drobinkom, których tak dużo w tym produkcie. Na pewno podkreśla opaleniznę, nie jest to jakiś nachalny brokat itd. Zagości też na pewno w noc sylwestrową, bo brokatów nie lubię, a tutaj mam przyjemniejsze rozwiązanie.
Kosmetyk zrobiony z gustem.
Ja przepadłam, zakochałam się. I to nic, że kosztował mnie 55zł, na tyle mi się podoba efekt, że jestem w stanie kupić go ponownie.
Znacie, lubicie? Ja ostatnio szaleję za Tso Moriri :D
A teraz lecę malować paznokcie, toż to już jutro! Spotkanie Lubelskich Blogerek :) I zamiast na zajęcia jadę sobie w świat. I to nic, że łącznie spędzę 6 godzin w busach, ale na samą myśl takiego ogromnego spotkania mi się buźka cieszy :) Jeszcze tylko muszę pomyśleć, co by tu na siebie założyć…

Back to top