Bellitkaa Blog

Uroda

Miłości nie będzie, a zdrady żałuję. Ideal Light Brush-on Illuminator.

05/03/2015, Bellitkaa, 8 komentarzy

Każdy ma coś do ukrycia, jak nie tu to tam. Ja też, bo niestety moja cera jeszcze raz na jakiś czas lubi płatać figle. Czasem jakaś krosteczka, a częściej pod oczami ciemność. Jak się nie wyśpię to od razu mam to wyraźnie zaznaczone, nie w formie opuchlizny, ale właśnie ciemniejszej okolicy oczu. Bardzo tego nie lubię i staram się kamuflować korektorami. Po udanej znajomości z kultowym YSL wybrałam się do drogerii po kolejne opakowanie. I coś mnie podkusiło, żeby zboczyć z drogi i usiąść na krześle wizażystki Estee Lauder. Jakoś tak się stało, pomyziała mnie, och i ach w ich super świetle, żarciki, ploteczki… i wyszłam z Ideal Light Brush-on Illuminator w torebce.

DSC_0078_zw

DSC_0071_zwJego największym plusem jest opakowanie. Piękne, smukłe, pasujące naprawdę do każdej kosmetyczki. Włosie pędzelka bardzo delikatne, które podnosi komfort używania do maksimum. Wraz z Panią ze stoiska EL wybrałyśmy dla mnie odcień 01 Light, który jest w sam raz. Jeśli chodzi o konsystencję to tutaj nie ma żadnych zaskoczeń – jest bardzo lekka i dlatego świetnie się z tym produktem pracuje. Jak się bliżej przyjrzymy to widać maluteńkie migoczące drobinki, które za zadanie pewno mają odbijać światło i tym samym sprawiać, że nasza skóra będzie wyglądała na świeżą i wypoczętą.

Niestety, u mnie to wszystko nie działa. Nie wiem ile musiałabym nałożyć warstw, aby choć trochę ukryć (i tak niewielkie!) niedoskonałości w okolicach oczu. Nie wydaje mi się zatem, żeby taki produkt był warty tych £20 za 2,2ml.

DSC_0068_zw

Przedstawię Wam teraz trzy zdjęcia. Na pierwszym z nich jestem bez makijażu (brwi się nie liczą ;)), kolejne zrobione jest podczas nakładania korektora, a ostatnie to rezultat, jaki uzyskałam nakładając ten kosmetyk. Jak można łatwo zauważyć, wielkiej różnicy pomiędzy zdjęciem numer 1 a 3 nie znajdziemy. Jak dla mnie, produkt nie robi nic. Taki sam efekt jestem w stanie uzyskać pierwszym lepszym podkładem/korektorem, więc nie widzę potrzeby kupowania tak drogiego kosmetyku. Nie lubię obciążać delikatnej skóry pod oczami i nie dostawać nawet nic w zamian. Jeśli już decyduję się na korektor to niech on przynosi chociaż efekt. Dlatego nie mogę polecić nikomu Illuminatora, a i sama kolejnym razem nie zboczę z drogi tylko pokornie udam się po przyjaciela marki YSL.

DSC_0043_zw

DSC_0054_zw

DSC_0066_zw

  • Szkoda, że Cię rozczarował zwłaszcza, że korektor nie należy do najtańszych

    • Miałam ogromne nadzieje i niestety na tym się skończyło. Nie wszystko co jest drogie jest również dobre…

  • Fakt szalu to nei ma. kolejny przyklad ze czesto placimy tylko za marke.

  • Oj ja też ostatnio dałam się złapać na taką „zdradę” – chciałam kupić sobie podkład, a że mojego ulubionego nie było Pani zaczęła prezentować mi inne. Tak czarowała, tak opowiadała, że się skusiłam na jeden (tańszy). i to był wieeeelki błąd, który boleśnie odczuwam i widzę do teraz…… Osz!!!

  • Nie znam go, ale bardzo lubię w tej formie rozświetlacze z Clinique oraz z Loreal:)

    • Ja ten z Loreala to też mam, zapomniałam o nim!

  • No pupy nie urywa, faktycznie szkoda kasy. Ja się ostatnio bardzo polubiłam z dwoma korektorami pod oczy – jeden to Mineralize Concealer z MACa, a drugi to drogeryjny Loreal LumiMagique. Oba nie mają może dużego krycia, ale doskonale radzą sobie z moimi małymi zasinieniami :)

    • Mam teraz ten z Loreala, ale na mnie jakoś dziwnie wygląda, jakby miał za duże drobinki rozświetlające i przez to tak wyglądam czasem jakby mi brokat pod oczy spadł ;) Za to MACowe korektory bardzo lubię :)

Back to top