Bellitkaa Blog

Lifestyle

Co zmieniło się po rzuceniu palenia? Czyli…Rok później

01/02/2013, Bellitkaa, 126 komentarzy
Halo ktoś tu pali papierosy? Przyznać się bez bicia, przecież wiem, że palaczek to tutaj też nie brakuje ;) Dziś temat trochę nietypowy i rzadko spotykany na naszych blogach , ale związany z urodą i zdrowiem. Papierosy, a konkretnie co zmieniło się po rzuceniu palenia?
Moja historia papierosowa:
Najpierw może ja się przyznam, że paliłam przez 8 lat. Paczka dziennie, najpierw mocne papierosy, później czyli jakieś ostatnie dwa lata trochę wyluzowałam na light i miętowe ;) Każdy kto mnie znał, widział, że mam zawsze przy sobie ze dwie paczki. Nigdy nie mogło mi zabraknąć, bardzo się złościłam i byłam wręcz nie do zniesienia, kiedy nie mogłam zapalić akurat w tym momencie, w którym  chciałam. Byłam uzależniona i to bardzo. Próbowałam rzucić dwa razy, nie powiodło się. Dopiero za trzecim razem. Pewnie ktoś zapyta, jak mi się to udało. I pewnie myślicie też, że to jakieś przygotowania były do tego, nastawienie siebie itd, jakieś wyższe cele, że mi przeszkadzało palenie. Bzdura.
1 luty 2012. Sesja zimowa pełną parą, nauki dużo, wychodzenia mało. Za oknem mróz -32 stopni. Egzamin dopiero za 3 dni. Godzina 19, palę ostatniego papierosa z paczki oczywiście na balkonie pomimo tego, że zamarzam. Zbieram się i chce jechać do sklepu po asortyment. Wsiadam do samochodu i co? No proste, że nie zapali! Nie przewidziałam tego. Próbuje raz, drugi, trzeci i nic. Włosy siwieją w tym momencie, jedne ze złości a inne od mrozu. Wracam do mieszkania, współlokatorka zdziwiona, że jeszcze nie poszłam na piechotę. Nie mam przecież daleko. I tak naprawdę to nie wiem co to się stało, ale sprawdziłam lodówkę i pomyślałam, że po jedzenie mogę iść w takim mrozie, ale po fajki nie pójdę. A że lodówka tak zapełniona, ze światełka nie było widać… Zostałam w domu. Stwierdziłam, że wieczór przetrzymam i pojadę na drugi dzień w południe. No i sytuacja się powtórzyła. Samochód zaprotestował.
Zawzięłam się w sobie no i mamy efekt. A że uparta jestem jak osioł i stado baranów do tego, no to się udało. Oznajmiłam światu, że nie palę, że nie można mnie denerwować ani częstować papierosami. Z szafki wyjęłam kilogram krówek, zjadłam to w dwa dni. Oczywiście nie biorąc pod uwagę innych smakołyków i normalnych posiłków. Chodziłam wściekła, nie odzywałam się do ludzi przez pierwszy tydzień, bo miała ochotę ich pozabijać. Nie powiem, że było łatwo, bo i nie było. Ja lubiłam palić i właśnie to było najgorsze, nie mówiąc o przyzwyczajeniu.
Jak widać udało się. Ale musicie wiedzieć, że to nie trwało miesiąc ani dwa. Dopiero po 7 miesiącach poczułam się w miarę pewnie i nie myślałam o fajkach. Długo co? Znajomi, którzy dawno mnie nie widzieli nadal wyciągają papierosy i częstują. Nikt nie mógł w to uwierzyć, że takiej palaczce jak ja się udało.
I wiecie co? Ja sama nie wierzyłam. I pewnie gdyby nie moje samozaparcie i szczypta lenistwa to nigdy by mi się nie udało.
Dziś kiedy to piszę, mija rok jak nie palę.
7311e66cb837c989310114c64e481ae9,12,1
Jakieś podsumowanie? Proszę bardzo.
1. Nie śmierdzę.
2. Nie mam trampka w ustach zaraz po przebudzeniu się.
3. Nie muszę wychodzić na balkon podczas mrozu, podczas jakichkolwiek spotkań.
4. Nie mam już tego męczącego kaszlu.
5. Mogę wstać kiedy chcę, a nie tylko po to, by zapalić i wrócić jeszcze na godzinkę do łóżka.
6. Nie czuję się ograniczona przez papierosy, ani w jakiś sposób dyskryminowana.
7. Przytyłam. Owszem, może nie tylko przez rzucenie fajek ale na pewno to też miało duży wpływ. Przez ostatni rok przytyłam 8 kg. Wcześniej chciałam przytyć ale tak z 2-3 kg. Mimo tego i tak dobrze wyglądam. Zrzucę sobie może z 3 kg i będę się lepiej czuła.
8. Po roku niepalenia przy moim trybie zaoszczędziłam około 4 343,50 zł. Robi wrażenie. Nie chcę myśleć ile pieniędzy poszło z dymem w ciągu wcześniejszych 8 lat. Trzeba wziąć pod uwagę, że kiedyś paczka kosztowała 5 zł, ale teraz już 12 zł.
9. Moja cera jest w dużo lepszym stanie.
10. Zaoszczędziłam sporo czasu. A to na szukaniu miejsca by zapalić, a to na wychodzeniu na balkon, z imprezy, gdziekolwiek.
11. W moim samochodzie już nie śmierdzi.
12. Czuję się lepiej odbierana przez innych ludzi. Nie ma tu co kryć, osoby niepalące są jednak lepiej postrzegane.
13. Już nawet nie wspomnę o tych wszystkich ryzykach związanych z przeróżnymi chorobami, na pewno wyjdzie mi to na zdrowie.
14. Głupio wyglądałam z papierosem w ustach.
15. Moi rodzice są szczęśliwsi. I ja sama również.
!!736Aaaa, jest książka, dzięki której ludzie ponoć jak jeden rzucają palenie. Nazywa się to EASYWAY- Łatwy sposób na rzucenie palenia – Allen Carr. Znam dwie osoby, które dzięki niej nie palą. Ja sama jej nie czytałam, bo po prostu dowiedziałam się o niej po pół roku niepalenia. Mam gdzieś na dysku, jeśliby komuś trzeba było ;)


Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:
  • jak długo chce się palić po rzuceniu
  • włosy po rzuceniu palenia
  • co daje rok niepalenia
  • papetyt po rzuceniu fajek jak dlugo
  • Życie po rzuceniu Palenia
  • nie pale juz rok
  • nie palę już 1 rok
  • kiedy chce mi sie palic
  • jak sie wyluzowac po rzuceniu palenia
  • ile czasu chce sie palic
Back to top