Bellitkaa Blog

Konkurs

Wyniki konkursu z marką Astor

29/06/2014, Bellitkaa, 1 Comment

Niedawno zakończył się konkurs organizowany wspólnie z marką Astor. Co prawda zgłoszeń nie było zatrważająco wiele, ale i tak miałam problem z wyborem zwycięzców. Po burzliwych negocjacjach stanęło na tym, że wygrywa Marika i Marcika :) Ja zmykam pisać do nich maile z wesołą nowiną, a Was zostawiam z ich odpowiedziami. Mam nadzieję, że każdy dzień będzie dla nas wszystkich dniem idealnym!

Marika:

Sposób na idealny dzień to:
Wyzwolenie od wszystkiego, co mogłoby mi ciążyć, pełne poczucie wolności i swobody, wspaniałe samopoczucie we własnym ciele, z którego jestem dumna. Jestem oderwana od świata, cały mój byt trwa poza czasem, jestem tam, gdzie zamarzę być, gdzie tylko sobie wyobrażę. W mgnieniu oka się tam przenoszę. Np. teraz wyobrażam sobie, że jestem nago, zupełnie wolna, daleko od konwenansów i przejęcia co ktoś może pomyśleć, jest błogo. Rozpływam się w słońcu, pod sobą czuję gorący piasek, który muska moje ciało. Stopy masuje mi pewien tajemniczy Pan, bardzo przystojny, sprawiając mi tym niesamowitą satysfakcję i rozkosz (sobie też przy okazji). Wszystko jest proste, bez podtekstów, nie ma niejasności. Chcę drinka, dostaję go, chcę pielęgnowania mego ciała, pielęgnują je. Dziś jestem królową. Taki dzień niczym z marzeń sennych, a nawet jeszcze lepszy, bo niewyobrażalny, każda z nas powinna przeżywać conajmniej raz w tygodniu. Taka już jest natura kobieca- być rozpieszczaną :)

Marcika:

Swój pomysł na idealny kobiecy dzień już kiedyś zrealizowałam. W zasadzie z jednego dnia zrobiły się aż cztery kobiece dni. Wspaniałe i niezapomniane.

Ale po kolei…

W listopadzie 2008 roku miałam złamane serce. W zasadzie wyrwane z piersi i rozgniecione. Niektórzy znają ten stan, prawda? Żarłam lody w kubkach (ich wartość szacowałam na podstawie wagi – musiał być min. litr!). Leżąc na kanapie w wyciągniętych dresach (naaaaaprawdę wyciągniętych) oglądałam albo „List w butelce” albo „Przeminęło z wiatrem”. Żel pod prysznic i krem do twarzy stały się jedynymi kosmetykami jakie chciało mi się używać. I patrzyłam. Patrzyłam jak mój zadek wypełnia te wyciągnięte dresy, moje włosy zaczynają przypominać ptasie gniazdo, a na dźwięk słowa „mężczyzna” pojawia się piana na moich ustach. ;) I wtedy mnie olśniło. Tak naprawdę olśniło! Zadzwoniłam do siostry i od razu rzuciłam „Bierz wolne na 2 dni. Wyjeżdżamy. Potem ci opowiem”. Potem SMS do mamy – „Jedziemy do Zakopanego. Jedziesz, nie? Dobrze, to załatw sobie wolne. Dwa dni. Kocham cię”. I na końcu zaczęłam szukać pensjonatu, w którym mogłybyśmy się zatrzymać. Okazało się, że koleżanka mojej mamy ma siostrę w Zębie (cudnej wiosce nad Zakopanem), sama pokłóciła się ze swoim „starym” i chętnie wyrwałaby się gdzieś na kilka dni. Załatwiła nam nocleg w 30 sekund! Mama i siostra uległy mojemu wywodowi na temat korzyści płynących z wyjazdu i 9 listopada pięć kobiet (w ostatniej chwili dołączyła jeszcze moja najmłodsza siostra) stało na dworcu w Elblągu.

Pobyt był marzeniem. Tony śmiechu, wygłupów, wycieczek, obżerania się regionalnymi przysmakami (oscypek z żurawiną i placki po zbójecku!) i „szmuglowanie” alkoholu ze Słowacji.

Najlepsze są spontaniczne pomysły, chęć wyrwania się z codzienności, grupa zaprzyjaźnionych babeczek i jeden cel – zapomnieć o szarości dnia codziennego. Trochę alkoholu ze Słowacji też nie zaszkodzi… :)

 

 

AKTUALIZACJA 7 lipca 2014:

Marika niestety nie zgłosiła się po nagrodę, więc nową zwyciężczynią zostaje Anula Wawrzyniak!

„Mój sposób na kobiecy idealny dzień?
Pobudka wcześnie rano, zanim słońce cień
zacznie rzucać na świata zaułki i kąty…
Choćby to było nawet wcześnie – wpół do piątej!
Byle nie stracić chwili, byle się nacieszyć
dniem pełnym pięknych grzeszków. Bo ja lubię grzeszyć!

Śniadanie z książką. Kawa – z książką. Potem spacer,
potem… książka, a co tam, wszak czasu nie tracę!
Potem może wizyta w szmateksie za rogiem,
w którym jest tysiąc kiecek? Spędzę chwile błogie,
przymierzając cudeńka za niewielką cenę…
Obiad na mieście jakiś. Z książką, bo mam wenę. ;)
Wycieczka z aparatem do parku i rower.
Potem wieczór już w domu, małe spa domowe
i książka. Bo ja lubię czytać nieustannie,
w domu, w tramwaju, w sklepie, w kolejce i w wannie…
Aż wreszcie noc zastanie mnie nad wielkim tomem
i zasnę. Z książką. A jak! Marzenie spełnione! :)”

 

Gratuluję!

Back to top