Bellitkaa Blog

Uroda

Zakupy w Inglocie dobre na nerwę :D

25/06/2012, Bellitkaa, 70 komentarzy
Wzięło mnie na zakupy w Inglocie. Nie wiem czemu, ale ten sklep działa na mnie uspokajająco. Zazwyczaj jak jestem zła to właśnie ląduję w Inglocie. Stojąc przy tych kolorowych cieniach od razu poprawia mi się nastrój. Zakupy spowodowane były niczym innym jak nieudaną fryzurą, którą już widziałyście w ostatnim poście. Ale powiem Wam, że czytając Wasze komentarze niejednokrotnie też byłam w szoku, że podobne historie się Wam przydarzyły.
A ja kupiłam sobie w nagrodę za nerwy przez tą fryzjerkę paletkę 20stkę, klej do rzęs, 6 cieni i błyszczyk. Więcej nie brałam, bo mam świadomość, że niebawem wyląduję za wielką wodą, gdzie różne inne cudowności tylko na mnie czekają. Znam już datę wylotu, zaraz pewnie kupię bilet… Ale to Wam jeszcze powiem co i jak ;)
P6210009
W cieniach szału nie zrobiłam, jakieś zielonkawe zwyklaczki, nie wiem co mnie wzięło, bo w sumie to rzadko takich cieni używam. No ale są, a jak już są, no to będę używać ;)
P6210010

I już sobie nawet zamieszkały. Będą grzecznie czekać na współtowarzyszy :)

P6210026
A błyszczyk to Wam powiem, że jest szał. Nigdy nie miałam takiego mazidła z Inglota. Stała sobie taka biedna ta kolekcja i nie mogłam się zdecydować, ale w końcu wzięłam tylko jeden. Jak on się błyszczy! Normalnie zmienia kolor na ustach, piękny jest, z każdej strony wygląda inaczej. Nie klei się, no mówię Wam, u mnie jest szał i żadne inne słowo nie przychodzi mi akurat do głowy.

P6210012

Trochę mnie odstresowało przynajmniej :D I to najważniejsze.

Back to top