Bellitkaa Blog

Uroda

Podkład Lancome Teint Visionnaire

07/06/2013, Bellitkaa, 59 komentarzy
Lancome bardzo lubię, szczególnie za ich tusze do rzęs. Dotychczas moim ulubionym podkładem był Estee Lauder Double Wear, ale to jest raczej ciężki, mocno kryjący podkład, który średnio nadaje się na ciepłe dni i na te dni, kiedy nie mam za wiele do ukrycia.Brakowało mi czegoś lżejszego, na lato, dającego efekt glow, a nie matu. Bo o ile mat jestem w stanie sobie zrobić zawsze, tak nie każdy glow da się dorobić. Swego czasu używałam Max Factora, ale to raczej taki podkład „na co dzień”, który nie nadaje się na większe wyjścia. W moje braki podkładowe idealnie wręcz wpasował się Teint Visionnaire w odcieniu 010. Z chęcią zabrałam się do używania, od miesiąca niczego innego nie noszę i chętnie Wam tu powiem, czy warto spojrzeć w jego stronę.
page4 page5
Szklana buteleczka, w której jest zamknięte 30ml podkładu z SPF 20. Do tego dołożony jest jeszcze korektor. Bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie dla takich osób jak ja, które po korektor chętnie sięgają. Mam przebarwienia, czasem też jakieś krosteczki czy inne dziadostwa.
Podkład jest bardzo prosty w obsłudze, świetnie nakłada się zarówno pędzlem, gąbeczką typu Beauty Blender czy palcami. Nie tworzy smug, dobrze się z nim współpracuje, ponieważ nie zastyga od razu na twarzy i jesteśmy w stanie wymanewrować tak jak tylko chcemy. Odcień 010 to jest najjaśniejszy dostępny w Polsce i idealnie mi się dopasowuje do mojej karnacji. Nie boję się o efekt maski. Rozświetla cerę nadając jej świeżego wyglądu i maskuje drobne zaczerwienienia i krostki. Wyrównuje koloryt skóry na cały dzień. Używałam go na różne sposoby i ani razu mi nie ściemniał ani się nie starł. Ja mam cerę normalną w kierunku tłustej, czasem strefa T lubi mi się świecić, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Kiedyś wolałam dużo matu, teraz szukam fajnych rozświetlaczy, dlatego też efekt jaki daje na skórze ten podkład bardzo mi odpowiada. Moim zdaniem ładny glow jest o wiele przyjemniejszy niż płaski mat. Dzięki temu wyglądam młodziej, trochę na zdrowszą i bardziej wypoczętą. Czasem mam tak, że nieco pudruję się jeszcze i wtedy nakładam puder tylko na strefę T, bo nie chcę tracić tego blasku z policzków i nadal wyglądać naturalnie.
Dołączony korektor jest bardzo dobry, ale i tak nie pobił mojego ideału. Wystarczający jest na mniejsze zaczerwienienia i krostki. Z takimi większymi (jak na przykład ta, którą widzicie na czole) w mojej opinii nie do końca dał sobie rady. Nie mniej i tak uważam to za dobry wynik i krycie określam na średnie w kierunku mocnego. Tym samym korektor nadal jest lekki i nie obciążający, czasem zdarzy mi się nałożyć go pod oczy i się nie boję, że będzie za ciężki.
Stworzono tutaj duet prawie idealny, którego chce mi się używać co dzień i na pewno z tym podkładem spędzę całe te wakacje. Sprawdził się na jednym weselu, jeszcze 4 przed nim. Lubię w nim też to, że jest w nim lusterko, na wyjazdy idealne, ponieważ jak wiadomo, warunki bywają różne. Jestem dzięki temu w stanie poprawić się wszędzie, na każdym wyjeździe czy wyjściu, nigdy mi on nie ciąży w torebce.
Będzie chciało mi się do niego wracać, pomimo ceny, która niestety jest dosyć wysoka – w każdej Sephorze około 210 zł.
page1 page2 page3


Back to top