Bellitkaa Blog

Uroda

Podkład od Max Factor

15/04/2013, Bellitkaa, 59 komentarzy
Rzadko wybieram się gdzieś bez podkładu. Co jak co, ale ja cery rewelacyjnej to nie mam, bym mogła chodzić sobie po bułki bez makijażu. Tuszu do rzęs mi aż tak nie trzeba jak właśnie podkładu. Mam  drobne przebarwienia, widać mi jakieś fioletowe żyłki, są też krostki od czasu do czasu no i sporo drobnych pieprzyków. O ile niektóre z nich lubię, te większe, to takie malutkie przypominają mi piegi, co już nie do końca mi się podoba. Tak więc, podkład musi być. Od takiego kosmetyku wymagam sporo, bo wiadomo, że jest to baza dla całego makijażu. Nie może się utleniać, ważyć, za szybko ścierać ani zbytnio obciążać. No i miło by było, jeśli nie rujnowałby również budżetu. Kiedy Rossmann zrobił promocję -40% na kolorówkę to wpadł mi w ręce trzy funkcyjny kosmetyk marki Max Factor, mianowicie Facefinity. Z obietnic producenta kosmetyk ten łączy w sobie bazę, korektor i podkład. O ile nie zgodzę się z tym i uważam, że producenta poniosło z tym opisem, tak już muszę stwierdzić, że jest to mój ulubiony drogeryjny podkład.
DSC_0070 DSC_0069Kosmetyk sprostał moim wymaganiom. Po dobraniu do siebie odpowiedniego koloru nie muszę się tak naprawdę za wiele martwić. Oczywiście, jego krycie nie jest takie, by zakryć wszystkie niedoskonałości, jednak to jest jego zaleta, bo jest lżejszy i nie obciąża aż tak skóry. Korektora troszkę zawsze można sobie dołożyć, jeśli jest taka potrzeba. Za to po użyciu twarz wygląda dużo lepiej, przebarwienia są wyrównane, drobne krostki i małe piegi zakryte. Nie podkreśla przy tym wszystkim porów. Nie zauważyłam również, aby mi ciemniał na twarzy, a jak widzicie niebawem skończę swoje opakowanie. Lubię używać tego podkładu „na co dzień”. Podoba mi się to, że jego konsystencja pozwala na zastanowienie się, nie zasycha od razu po nałożeniu, dzięki czemu można go ładnie rozprowadzić. Idąc dalej, raczej nie boję się efektu maski. Podkład zostawia matowe wykończenie, ale nie takie płaskie. Przez to wydaje się, jakby trochę rozświetlał. Kiedy trochę się przypudrujemy to spokojnie kilka godzin wytrzyma w takim stanie. Wszystko zależy jeszcze od cery, ale myślę, że nie powinno tutaj być większych problemów. Nie zapycha mnie!
Żeby nie było tak kolorowo to przyznam, że moja cera ma czasem kaprysy i podkład wtedy lubi zostawiać smugi np. przy skroniach lub w okolicach brwi. Niezastąpiona jest wtedy gąbeczka typu BB, która wszystko idealnie wklepuje.
Szklana buteleczka z pompką spisuje się świetnie. Podróżuje ze mną dosłownie wszędzie i nic złego się nie dzieje. Pompka jest również z dodatkową blokadą, więc nawet jeśli zgubię nasadkę to nadal będzie można z nim podróżować. Szczegół, ale składa się na całość.
Uważam, że podkład jest wart tych ok.55 złotych i myślę, że skuszę się na kolejne opakowanie. Może akurat znów trafię na promocję :) A teraz się nie wystraszcie, świecę twarzą bez make upu… Na ostatnich zdjęciach pokazuję twarz tylko z podkładem, bez pudrów, tuszu itd.
DSC_0025 DSC_0035 DSC_0040
Dajcie znać czy miałyście okazję używać tego kosmetyku albo jakie inne drogeryjne podkłady polecacie. Chętnie poczytam :)

Back to top